Misz- masz różności

Witajcie ponownie!
Dzisiaj znowu mały showcase, ale uwierzcie mi, nadal pilnie pracuję nad moim że tak to nazwę "makeamericagreatagain" projektem :'D Jednak z racji ostatniego nawału pracy plany muszą jeszcze trochę poczekać ;)

Dzisiaj zaczynamy od Mel, co by nie było że Avril jest zawsze i wszędzie... Sweterek to "żywy" cyjan, cały zrobiony ryżem, przy okazji mogę się tutaj pochwalić moim pierwszym w życiu podejściem do dekoltu w serek :P
(Tak jeszcze pozostając w temacie- mam w planach zrobić w najbliższym czasie posta o tym jak roię zdjęcia na sklep, ktoś zainteresowany? (': )


Zanim moje maleństwo zostańmy jeszcze chwilę przy większych pannach, ten tutaj to moje najnowsze dzieło, z którego w sumie też jestem ogromnie dumna. Włóczka ta sama co zwykle przy Reyowych swetrach, jednak podzielona, dzięki czemu uzyskałam moją wymarzoną fakturę - coś w stylu akrylu bez farfocli, przy pomocy bawełny :D Wzór to skośne paski z lewych i prawych oczek.


No dobra, dosyć tych niuansów, czas na normę już jak w każdym poście, czyli Avril :') Dawno nie robiłam kompletów, dlatego powstał taki oto akrylowy, z przepiękną włóczką użytą do sukienki. Zdecydowanie poszerza moje grono najukochańszych do liczby 3 :D


Z racji że mamy już wiosnę (i nie obchodzi mnie to że za oknem już od ładnych paru godzin pada śnieg :P) przeszłam na kreacje z krótkimi rękawkami. Musiałam więc też zrobić moją ulubioną tonowaną kieckę w pasującej kolorystyce :D


Mały eksperyment, melanż na przemian ze zwykłą bielą, myślę że wyszło całkiem interesująco :P
Cieszę się że w końcu mam fajną metodę na dolne partie sukienek, zawsze były dla mnie zbyt obcisłe :')


No i ostatnia już na dzisiaj, tzw. "sukienka z resztek". Zawsze jakoś zapominam by zostawiać te dłuższe kawałki, tutaj jednak coś tam udało mi się uzbierać :P

Mam nadzieję że mieliście udane Święta, ja jak zwykle przybywam za późno by złożyć Wam życzenia na czas, dlatego za karę postanowiłam połączyć przyjemne z pożytecznym, i trochę powspominać. Żegnam Was z tą już 4-letnią kartką wielkanocną, udanego tygodnia! :D


PS1.Throwbacki zawsze są fajne, moje zdolności fotograficzne z tamtego czasu nadal mnie powalają xD
PS2. Niby te 4 lata minęły, a jednak i wtedy i teraz ta sama pogoda <3
PS3. Oficjalnie oznajmiam że pokazałam wam już wszystko co mi siedziało zaległego w folderach, nareszcie nie muszę mieć wyrzutów sumienia że sweterki czekają 2 miesie na pokazanie :P

Różności dla klusek +nowy adres


Wybaczcie mi tą dłuższą przerwę, jednak postanowiłam że zanim dodam następnego posta, Minty Atelier przejdzie niemała metamorfoza. I oto jest, spełnienie moich marzeń, własna witryna, no i oficjalne logo sklepowe :D Lubiłam poprzedni motyw, jednak postanowiłam że skoro to miętowa pracownia, to miejsce powinno być pełne tego koloru :) Mam nadzieję że nowa wersja również się Wam spodoba, tak więc od dzisiaj znajdziecie nas i pod starym adresem, i pod nowym:

www.mintyatelier.com


Czas na dawno obiecany przegląd miliona sweterków które powstawały ostatnimi czasy, a i tak są to tylko te w rozmiarze kluskowym :'D Na pierwszy ogień idzie custom order dla pewnej stałej klientki z USA :) Byłam z nich bardzo dumna, ponieważ powstały w rekordowym tempie - 3 dni :')




Moje pierwsze kluskowe sweterki, musicie mi wybaczyć ten śmieszny kadr, jednak sweterki sprzedały się na długo przed powrotem Tildy :')


Tutaj mamy niemały koral, sweterek ma z przodu ażurek, jednak z racji moherkowego bytu nie jest on zbyt widoczny :P (nie ogarniałam tutaj jeszcze jej wiga i dlatego wygląda tak krzywo (': )


Sweterek z mojej ukochanej włóczki moherkowej :D


Jeden z ambitniejszych sweterków, inspirowany gwiazdkowym na Rey, kropki są wszędzie, przód, tył i rękawki ^^


Sweterek z motywem iście walentynkowym :)


Sweterek konfetti, ta włóczka to takie moje małe uzależnienie x) 


Powstał również biały kardigan z tęczowymi guziczkami :) (Byłam z niego bardzo dumna, ponieważ rękawki są dość szerokie na bezproblemowy długi rękaw pod nim ^^)


No i najnowszy sweterek na dzisiejszą gwiazdę, jak tylko zobaczyłam włóczkę to od razu się w niej zakochałam :D


Tak przy okazji robiłam dzisiaj portret całej familii, ustawianie dziewczyn zajęło "tylko" pół godziny, i nie powiem, Rey jest świetnym oparciem dla reszty, nie tylko mentalnym :'D Teraz w sumie widzę że przy mojej rozpadającej się gromadce zapomniałam postawić blendy, ale chyba nie jest aż tak źle :P Przy okazji 2 panny spoilerują co jeszcze się potworzyło...

Ja jednak na razie Was zostawiam, dopadła mnie dzisiaj mała nostalgia, bo wróciłam do ukochanych blogów "starej" ery (bez uniżenia dla tych dzisiejszych), po prostu było w nich coś... po prostu coś, czego bardzo mi teraz brakuje. Powoli zaczynam się coraz bardziej ustawiać ze swoim życiem, i mam nadzieję że uda mi się znaleźć dość czasu, by zmienić Minty Atelier w coś co zawsze chciałam osiągnąć przy pisaniu bloga, nie tylko do pokazywania "nowinek" na sklepie. Trzymajcie za mnie kciuki! :)

PS. Co sądzicie o nowym wyglądzie? Piszcie jeśli macie ochotę, chętnie poczytam :D

Powrót Tildy


No i doczekaliśmy się, moja piękność znów jest z nami :D I pozwólcie mi proszę tutaj na trochę zachwytów, bo chyba sami przyznacie że Pani Kasia zmalowała kawał dobrej roboty C:


Tilda wygląda dokładnie tak jak chciałam, typowa mała i słodka "Japan girl" 


Tutaj mocno podciągnięta do góry grzyweczka, aby pokazać też jakoś jej fantastyczne brwi ^^


Tak prezentuje się panna w całej swojej okazałości, nadal tylko na nią patrzę i same ochy i achy, ale zrozumcie, przez 2 miesiące patrzyła się na mnie jedna wielka pustka zamiast głowy :P


Jeszcze raz dziękuję za wszystko Pani Kasi, jak zwykle wykonała fantastyczną robotę, przez ostatni rok widać też duże zmiany na lepsze w makijażu :) Poza tym sami spójrzcie na nowe wizytówki, są przepiękne! (Z racji że Tilda wróciła, ja w końcu mogę zabrać się za swoje :P)

Mam nadzieję że Tilda podoba się Wam tak samo jak mnie, nareszcie możemy oficjalnie powitać ją w naszej rodzince ^^


Falbanek ciąg dalszy

Witajcie,
miło mi poinformować Was że Tilda już jutro rusza z powrotem do mnie 
Sama jeszcze jej nie widziałam, więc nie jestem w stanie na razie nic więcej o tym powiedzieć 
Wszystkie ogromnie cieszymy się na powrót panny, jednak chyba najbardziej raduje się Avril, w końcu przez 2 miesiące dzieliła kanapę z bezgłową koleżanką 

Czas na kolejną porcję tworów, tym razem stare dobre falbanki, w końcu ozdobnych kiecek nigdy za wiele...


Zacznę od tej najbardziej odstającej od reszty kreacji = falbanki na dal! Tak wiem, to niesamowite że zrobiłam coś na dyńki po żywicowym szale  Wierzcie lub nie, ale powstało również coś na Mel, o tym jednak w innym poście, bo chciałabym tam poruszyć pewną ciekawą rzecz 


Teraz coś na bardziej sztampowego, czyli stary dobry klasyk w innych wariantach kolorystycznych


Tutaj jednak wykorzystałam moje metalizowane kordonki, i moim zdaniem całokształt prezentuje się dzięki nim zjawiskowo  Obie kiecuszki zostały przygarnięte przez ich stałą wielbicielkę ze Stanów 


No i na koniec czas na mały powiew świeżości, falbanki w wersji wiosenno-letniej, w końcu w cieplejsze dni nie chcemy by nasza mała złośnica panienka ugotowała się w długim rękawku 

Aktualnie pracuję nad mini zestawem na Avril, zatrzymałam się na sweterku bo dopadło mnie drobne lenistwo  Z niepokazanych rzeczy pozostał mi już tylko sweterek pullipowy + wszystko co na Tildę, więc do zobaczenia w poście arrivalowym w czwartek/piątek! 

Cukrowa kolekcja

Przez ostatni miesiąc wydziergałam tyle ciuchów że łomatko, i nie nadążam z pokazywaniem wszystkiego  O, i jeszcze jak można zobaczyć na zdjęciach poniżej dorobiłyśmy się pięćdziesiątki, uwielbiam nią teraz cykać foty  Dziękujemy za tak miłe przyjęcie nowej w rodzinie! Jak panna jest na makijażu, to jakoś tak żal mi jest pokazywać swetry z obciętą głową, jednak czas w końcu coś tutaj pokazać. Na szczęście mam materiały na kolejnego posta gdzie też jeszcze Tilda nie jest potrzebna, więc możemy już spokojnie wyjść z tej pseudo hibernacji 


Już dłuższy czas miałam ochotę spróbować z czymś w stylu mini "kolekcji" ciuszków w jakimś temacie, postanowiłam zacząć od najwygodniejszego rozmiaru i mojego ulubionego zestawienia kolorów, w ten sposób powstała pierwsza oficjalna kolekcja MintyAtelier, którą nazwałam jakże kreatywnie: "Striped candy". Wiem wiem, ambitnie, ale chciałam już powoli odchodzić od zimowych tematów, i witać w naszych progach wiosnę 



Sukienki są trzy, i pokazuję je Wam w kolejności od "najulubieńszej" 







Jestem bardzo zadowolona z tego jak wyszła całość, i mam nadzieję że powstanie jeszcze więcej takich oto kolekcji 


A pozostając w temacie kolorków, niedawno doszły do mnie moje wymarzone moherki, mam zamiar teraz w końcu coś z nich wyczarować  Melanż na kluskę, oraz cyjan na minifee, oraz uwaga uwaga na pullip, żaden plastik nie pozostanie dyskryminowany 

PS. Od dawna planowałam machnąć nowy dizajn itd. i bloga i sklepu, jednak całość całość już od  pół roku spowalnia... Tilda  Do szczęścia brakuje mi jej w pełni gotowej, dlatego jak tylko wróci ( a jest już że tak to nazwę "workinprogress") ruszam z ogarnianiem wszystkiego pod tym względem 
Miłego weekendu!